Od pewnego czasu kwestia dopuszczalności dowodu z nagrania pozyskanego bez zgody drugiej strony spędza mi sen z powiek. Związane jest to z zupełnym brakiem jednolitości w orzecznictwie. Nie przeczę, że sama wykorzystuję dowód z nagrań – zwłaszcza w procesach rozwodowych, czy w sprawach rodzinnych – i jak dotąd nie spotkałam się z oddaleniem takiego wniosku. Jedynym zastrzeżeniem jest, aby do nagrania załączony był sporządzony przez stronę zapis przeprowadzonej rozmowy. Będąc po drugiej stronie barykady, powołuję się jednak na judykaty wskazujące na niedopuszczalność takiego dowodu – z różnym rezultatem.